sobota, 2 lutego 2013

Rozdział XVII

Xx Anabell xX

Stanęłam przed drzwiami do mojego nowego pokoju.
- Więc tutaj będziesz mieszkać przez najbliższy okres czasu - powiedział George otwierając przede mną drzwi. Weszłam do środka i pierwsze co zauważyłam to Lampki świąteczne nad oknem. Pokój był koloru jasnej zieleni, prawa strona pokoju była urządzona , najwidoczniej należała do mojej współlokatorki .
- Zostawiam Cię samą, rozpakuj się - powiedział Mój psycholog wychodząc z pokoju. Przeszłam na lewą stronę pomieszczenia i usiadłam na łóżku, zaczęłam dokładnie przyglądać się drugiej stronie pomieszczenia. Nad łóżkiem na ścianie wisiało bardzo dużo zdjęć, przy łóżku po prawej stronie stała lampka nocna na komodzie, obok komody stała duża szafa. Nie zdążyłam zacząć sie rozpakowywać bo do pokoju weszła moja współlokatorka .
- Hej, ty pewnie jesteś Anabell. - powiedziała i szybko przeszła obok mnie po czym położyła się na łóżko i wzięła jakiś zeszyt do rąk.
- Tak, a ty jesteś.? - zapytałam dziewczyny.
- Jessy. - odpowiedziała zawzięcie rysując coś w zeszycie. Nie zważając na dziewczynę wzięłam się za rozpakowywanie.Zajęło mi to ponad 4 godziny. Po skończonej pracy położyłam się na łóżku i przyglądałam dziewczynie. Nadal Rysowała, w pewnym momencie spojrzała na zegarek a później na mnie.
- Musimy iść na jakieś zajęcia czy chuj wie na co a potem na kolacje. - powiedziała i wstała . Teraz jej mogłam sie lepiej przyjrzeć , była ona bardzo chuda, pewnie chorowała na anoreksje . Miała na sobie sweter w paski , czarne rurki i tego samego koloru vansy.Miała duże brązowe oczy i długie ciemno brązowe włosy. Ja dziś byłam ubrana w bluzkę którą dostałam kiedyś od Hazzy, jeansowe szorty z ćwiekami i buty z ćwiekami.Razem z Jessy wyszłyśmy ze swojego pokoju, na korytarzu było pusto, najprawdopodobniej wszyscy byli już na zajęciach.Zeszłyśmy po schodach na parter szłyśmy przez korytarz aż w końcu dodarłyśmy do ogromnego pokoju w którym odbywały się zajęcia. Usiadłam na kanapie która była pusta, czułam na sobie wzrok innych pacjentów. Nie zwracałam na to uwagi , patrzyłam tylko na Chrisa który tłumaczył zasady zabawy.
- Dzisiaj proponujemy wam karaoke. Zasady są takie, wy wybieracie osobę która ma śpiewać oraz wybieracie jej piosenkę. - Modliłam sie żeby tylko nikt nie wybrał mnie, co prawda umiem śpiewać ale jestem tu nowa i będę się stresować. - To kogo wybieracie.? - zapytał Chris zwracając się do pacjentów. Głos był jedno znaczny wszyscy powiedzieli  "Jessy" . Dziewczyna wyszła na środek a wicedyrektor dał jej mikrofon.
- A jaką piosenkę mam zaśpiewać.? - zapytała.
- Impossible - powiedział szatyn siedzący na kanapie na której wcześniej siedziała Jessy.
- Okej. - powiedziała i zaczęła śpiewać piosenkę James'a Arthur'a - Impossible . Powiem szczerze że ma piękny głos i w ogóle nie fałszuje . Z wielką chęcią przysłuchiwałam się jej głosowi . Gdy piosenka się skończyła , nastała cisza.
- Kto teraz.? - zapytał głośno Chris stojąc z boku. Cisza. Nikt się nie odzywał.
- To może nasza nowa koleżanka.? Anabell.? - powiedziała Jess patrząc na mnie, właściwie nie tylko ona, każdy kto był w tym pomieszczeniu na mnie patrzył.Pokręciłam głową dając wszystkim do zrozumienia że nie chcę. Jednak wszyscy zaczęli nalegać krzycząc w rytm "Anabell.!Anabell.!" lub coś w stylu "No dawaj An.!" "Prosimy" "Nie daj się prosić nooo.!" Po na mowach innych pacjentów uśmiechnęłam się i wstałam.
- A co mam zaśpiewać.? - zapytałam nieśmiało pewnie byłam już cała czerwona.
- Little Things.! - krzyknęła jakaś blondyna w bejsbolówce z One Direction białych rurkach i butach z 1D.Podejrzewam że jest ogromną fanką moich przyjaciół. Ponieważ znałam tą piosenkę idealnie, postanowiłam ją zaśpiewać.Gdy do moich uszu dotarły pierwsze nuty piosenki , zamknęłam oczy. Najpierw zwrotka Zayna, nagle pojawił mi się on przed moimi oczami razem z Pezz. Gdy siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś romans , spojrzałam na tą dwójkę zakochanych. Siedzieli do siebie wtuleni i w pewnym momencie Zayn złapał Perrie za rękę, później ona podniosła głowę i spojrzała w czekoladowe oczy Malika a on słodko pocałował ją prosto w usta.Teraz zwrotka Liama. On również pojawił się przed moimi oczami. Podczas gotowania obiadu Niall gonił za Liamem z łyżką. On uciekał jak poparzony, wszyscy się śmiali . Niall nie miał już siły ścigać Liama bo ciągle się śmiał, gdy stanął odrazu upad na ziemie i turlał się ze śmiechu. Podczas refrenu ukazała mi się Nickole, wtedy gdy dowiedziałyśmy się że przyjeżdżamy do Londynu na wakacje.Cieszyłam się że poprawiłam jej humor po tym, jak zobaczyła swojego chłopaka liżącego się z inną.Gdy Louis zaczął śpiewać swoją zwrotkę, przypomniało mi się jak w samochodzie w drodze na lotnisko, udawał że śpi aby tam nie lecieć i nie zostawiać tu Eleanor. Jednak gdy dotarliśmy na miejsce Niall i Zayn wynieśli go z samochodu i położyli na ziemi, Liam odpalił silnik i przejechał kawałek. Louis zerwał się momentalnie z ziemi i zaczął gonić samochód jednak gdy usłyszał nasze śmiech za sobą , stanął i sam zaczął się śmiać. Zwrotka Hazzy,przed oczami ukazało się zdjęcie jego i Taylor. Otworzyłam oczy , uśmiech z twarzy znikł a po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Nie byłam w stanie tego dalej śpiewać, z moich trzęsących się rąk wypadł mikrofon, zaczęłam wycofywać się z pokoju w którym aktualnie odbywało się karaoke. Później zaczęłam biec ciągle płacząc, wbiegłam po schodach do swojego pokoju . Trzasnęłam za sobą drzwiami , czemu to zdjęcie ciągle siedzi w mojej głowie.?! George nie wie że przemyciłam tu żyletkę. Wzięłam ją i usiadłam na parapecie. Znowu wspomnienie. Przypomniało mi się jak Harry usiadł przede mną i zaczął śpiewać swoją zwrotkę Little Things. Odwiązałam swój nadgarstek na którym widniały inicjały Harrego i moje blizny. Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka , znów chciałam popełnić samobójstwo jednak przypomniało mi się o innych moich bliskich. Nie wiem czy chcieli by mojej śmierci. Jednak postanowiłam się okaleczyć, nie po to by się zabić tylko aby dać upust emocjom. Zrobiłam kilka nacięć po czym odłożyłam żyletkę na swoje miejsce. Wróciłam na parapet i płakałam patrząc na swój nadgarstek, nagle drzwi do pokoju się otworzyły, weszła Jessy.


_______________________________________________

Od razu chciałam przeprosić że tak późno dodaję rozdział, miałam go dodać do środy ale jakoś nie miałam zbytnio weny na pisanie ;c W zakładce "BOHATEROWIE" pojawiła się już Jessy :) Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał :) Jak chcesz być informowana/informowany o nowych rozdziałach zostaw po sobie ślad w zakładce "INFORMOWANI" :)
 Proszę o komentowanie  xx

Chciałam was również zaprosić na 1 rozdział na moim drugim blogu który prowadzę z Przyjaciółką ♥



1 komentarz: