sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział XVI

 UWAGA.! NOWY WYSTRÓJ BLOGA.! xx

- Gdzie jest.?!

- W szpitalu idoto.! - krzyknęła Nickole
-Już lecę.! - powiedziałem już będąc w drodze na lotnisko, Dojechałem tam w 5 minut, do  budynku wpadłem jak poparzony.
- Poproszę bilet na najbliższy lot do Londynu
- za 20 min odlot
- Dziękuję - powiedziałem i dałem wyznaczoną sumę pieniędzy. Z biletem w ręce popędziłem na samolot.Po około 6 godzinach lotu byłem juz w Londynie. Nickole sms-em wysłała mi adres szpitala w którym właśnie znajduje się Anabell. Udałem sie pod wyznaczony adres, gdy byłem już w szpitalu od razu pobiegłem pod drzwi sali w której aktualnie znajduje się An. Już miałem wchodzić ale atrzymała mnie Nickole.
- Poczekaj chwilę - powiedziała - Doskonale wiesz czemu tu leży.- dodała
-  Tak wiem. Tylko czemu akurat w szpitalu.?
- Chciała popełnić samobójstwo. Pocięła się tak że by się wykrwawiła. A to właśnie przez Ciebie, Harry - powiedziała patrząc na mnie wzrokiem zabójcy. Była zła że to właśnie ja doprowadziłem ja do takiego stanu, nie dziwie jej się, sam byłem na siebie wściekły.Po chwili w jej wzrok przemienił się w smutek i żal. - Wejdź - dodała tym samym odsuwając się i pozwalając wejść do środka. Pomału wszedłem do środka , pierwsze co rzuciło mi się w oczy to jej owinięty nadgarstek. Głową była odwrócona w stronę okna za którym padał deszcz.
- Wyjdź - powiedziała odwracając głowę w moją stronę.
- Proszę daj mi to wyjaśnić. - błagałem ją.
- Nie Harry, To przez Ciebie tu jestem. Znaczysz dla mnie więcej niż Ci się wydaje. Zraniłeś mnie, Tak bardzo mnie zraniłeś. - mówiła a z jej oczu popłynęła jedna łza smutku. - Proszę Harry, wyjdź. Porozmawiamy jak będę w domu. - Nie chciałem jej juz bardziej denerwować i dołować dlatego wyszedłem. Płakałem. Było mi tak cholernie źle. Wróciłem do domu nie miałem zamiaru wracać do N.Y "Znaczysz dla mnie więcej niż Ci się wydaje" co miała na myśli.? To pytanie będzie mnie nurtować.

*4 dni później*

Dzisiaj Anabell wychodzi ze szpitala a chłopcy wracają do domu. Dochodzi 13 , to właśnie o tej porze An miała wrócić do domu. Wyczekiwałem cztery dni które bezustannie się dłużyły aż w końcu usłyszałem upragniony dzwonek do drzwi, byłem pewny że to An, więc od razu otworzyłem drzwi. Zdziwiłem się gdy zobaczyłem Taylor. Czego ona ode mnie chce.? Już nieźle mi namieszała w życiu.
- Hej kotku to jak gdzie idziemy.? Na spacer, do kawiarni. - zapytała Tay i wprosiła się do mojego mieszkania.
- Słucham.?! Jakie kotku.?! Jaki spacer.?! Jaka kawiarnia.?! - wrzeszczałem na nią , byłem nieźle wkurzony.
- Już sie tak nie unoś kotku. Przecież pary chodzą razem na spacery. - mówiła ze spokojem.
- Upiłaś mnie i pocałowałaś .! Uważasz że jesteśmy parą.?! Mylisz się .! Wynocha do swojego Zasranego Nowego Yorku.! - Krzyczałem a ona nadal siedziała na miejscu patrząc na mnie ze spokojem i zdziwieniem. W tym momencie otworzyły się drzwi do mieszkania. Weszła Anabell z jakimiś 2 mężczyznami. Gdy zobaczyła mnie i Taylor w jednym pomieszczeniu, automatycznie poleciały jej łzy z oczu. Blondyn widząc to powiedział
- George, zabierz Anabell do jej pokoju niech spakuje swoje rzeczy.- zamurowało mnie to co powiedział. A Taylor Jak gdyby nigdy nic przeszła obok nich i wyszła z mojego mieszkania.Chciałem iść za Anabell która właśnie wchodziła z brunetem po schodach lecz blondyn który wyglądał na około dwadzieścia pięć lat mnie zatrzymał.
- Pana poproszę do Salonu - udałem się z nim do salonu po czym usiedliśmy na kanapie.
- Czemu zabieracie z tąd Anabell.? Czemu się wyprowadza.? Kim ty w ogóle jesteś.?- Dopytywałem blondyna.
- Jestem Chris Morgan, wicedyrektor szpitala psychiatrycznego Morgan Hospital w Londynie. Anabell Montorse, została skierowana do tego szpitala z powodu podcinania żył i próbie samobójczej. - powiedział do mnie Chris a Anabell razem z z brunetem zeszła z 4 walizkami. Patrząc na nich zapytałem blondyna
- Można ją odwiedzać.?
- Tak, raz w tygodniu jedna osoba może odwiedzać Anabell a raz na trzy tygodnie może ona wrócić do domu na weekend. - odpowiedział.
- Chris.! Musisz mi pomóc.! - zawołał brunet.
- Przepraszam ale muszę już iść. - obydwoje wstaliśmy z kanapy - Do widzenia . -powiedział podając mi dłoń, uścisnąłem ją . Razem z nim podszedłem do Anabell i bruneta. Otworzyłem im drzwi. Najpierw wyszedł Chris z dwoma walizkami a następnie George również z dwoma walizkami. Anabell wraz z dużą torbą na ramie szła ostatnia. Widziałem w jej oczach smutek.
- Poczekaj chwilę. - powiedziałem łapiąc ją za łokieć ona na mój ruch dała mi z liścia.
- Jak mogłeś.? - zapytała płacząc i patrząc w moje oczy, po chwili po prosu wyszła. Zamknąłem drzwi i chciałem iść na górę w stronę swojego pokoju, gdy znowu usłyszałem dzwonek do drzwi, podszedłem i otworzyłem.
- Ej stary czemu Anabell zabiera jakaś dwójka facetów.?! - Powiedział a nawet wykrzyczał Niall , za nimi stała reszta chłopaków. Nie odzywając się wbiegłem po schodach do swojego pokoju i się zamknąłem. Wziąłem zdjęcie moje i Anabell które niedawno zrobiliśmy i zacząłem płakać jak małe dziecko...


_________________________________________

I rozdział pojawił się dzisiaj :) Jest o wiele dłuższy niż poprzedni z czego jestem zadowolona :) Mam już wymyślony następny rozdział tylko najpierw muszę go napisać więc mam nadzieję że pojawi się on do środy :) zachęcam do komentowania, naprawdę wiele to dla mnie znaczy.! :)  Zmieniłam wystrój bloga , jak wam się podoba.?x Przypominam że pojawiły się 2 nowe zakładki "BOHATEROWIE" I "INFORMOWANI" .! W zakładce bohaterowie dodani już są George i Chris :) Z powodu  że mam ferie chcę trochę rozkręcić tego bloga , mam nadzieję że mi się to uda.! xx
Baju xoxo

piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział XV

*3 dni później*

Jest godzina 19.30 . Od 2 dni nie robię nic innego tylko siedzę przed TV i się nudzę. Zostałam w Londynie całkiem sama gdyż Nick pojechała w odwiedziny do Polski, Danielle musiała jechać do L.A bo tańczyła w jakiś programach tanecznych,Pezz była z chłopcami w N.Y a Eleanor została zaproszona na ślub kuzynki w Miami .Własnie skończył się program w którym tańczyła Dani.Po krótkich reklamach zaczęły się wiadomości,już miałam zamiar przełączyć na inny program lecz w moich uszach rozległ sie głos prowadzącego
"....O nowych podbojach miłosnych znanego piosenkarza Harrego Stylesa..." Dalej juz nie słuchałam. Ale że mój Hazza ma dziewczynę.? Po 3 dniach pobytu a N.Y.? Nie to nie możliwe..Przekonywałam się w myślach.Znowu usłyszałam głos prowadzącego
" Znany piosenkarz Harry Styles z zespołu One Direction był widziany na spacerze w parku z  równie znaną piosenkarką Taylor Swift . Wieczorem razem wybrali się do klubu gdzie fanka zrobiła zdjęcie z ukrycia na którym sie całują" i w tym momencie pokazało się zdjęcie Harrego i Taylor a moje zdjęcie rozpadło się na kawałki. Kiedy zdjęcie pojawiło sie na całym ekranie zatrzymałam TV. Cała zapłakana wbieglam po schodach do mojego pokoju i nerwowo zaglądałam do każdej szuflady i każdego pudełka w poszukiwaniu jednej małej rzeczy.
-Mam Cię- szepnęłam do siebie gdy znalazłam upragnioną rzecz - Dawno się nie widziałyśmy- dodałam dokładnie poznając kształt owej rzeczy na nowo. Zbiegłam do salonu usiadłam na podłodze opierając się o tylne oparcie kanapy. Siedziałam na przeciwko drzwi, w lustrze odbijał się ekran telewizora na którym widniało zdjęcie. Spojrzałam na swój nadgarstek na którym widniało już kilka blizn po samo okaleczaniu się. Przyłożyłam żyletkę do lewego nadgarstka i wykonałam pierwsze nacięcie. Postanowiłam że nie bedzie to tylko jedna kreska. Po skończeniu leżałam rozmyślając o całym moim życiu. O wszystkich wzlotach i upadkach.Spojrzałam kolejny raz na swój nadgarstek były to małe literki HS. Na podłodze w okół mojej ręki była już dość spora kałuża krwi . Czułam się szczęśliwa cały ból zniknął. Oczy zaczęły mi się kleić i  byłam bardzo zmęczona, pomyślałam że to mój czas i nikt mi teraz nie pomoże.
- Anabell.! Wró... Matko Boska Anabell.! - Zobaczyłam już ledwo że to była Nickole.
- Kocham Cię,powiedz wszystkim że ich kocham a w szczególności Harremu. - wydukałam i zamknąłam oczy. słyszałam tylko ja Nickole Krzyczała żebym nie odchodziła. Za późno. Zasnęłam.

Xx Harry xX

Siedziałem na łóżku z laptopem przeglądając Twittera. Była wielka drama na temat mój i Taylor.Tak spotkałem sie z nią bo mnie o to poprosiła, później zaprosiła mnie do klubu i  za dużo wypiłem no i stało się to co się stało.. Włączyłem TV i akurat leciała powtórka wiadomości mówili tam o mnie i o Tay. Modliłem się aby tylko An tego nie widziała. Nagle zaczął dzwonić mój telefon, dzwoniła Nick.
- Halo.? - byłem przygotowany na to że opierdoli mnie odrazu, za to co przed chwilą obejżała, jednak usłyszałem zupełnie coś innego
- Gdzie jest .?!



_________________________________________________


Tak, wiem. Krótki strasznie... No ale odzyskałam laptopa.! Powiem wam, że właśnie zaczynam pisać już 17 rozdział w zeszycie ;3 Dlatego że zaczynają mi sie od jutra ferie, 16 rozdział powinien pojawić się jakoś w tygodniu lub w przyszły weekend  : ) Dodałam zakładkę bohaterowie, wiem że w 15 rozdziale no ale trudno. Łatwiej będzie wam wyobrazić sobie postacie C: Dodałam również zakładkę "INFORMOWANI" Zostawcie tam swój komentarz jak chcecie być informowani o nowych rozdziałach. Mam nadzieję że ten jakże krótki rozdział jako tako wam się spodobał : )
Baju xx

środa, 16 stycznia 2013

Rozdział XIV

-Tak więc...

...Musimy niedługo polecieć do  N.Y na tydzień. - powiedzieli obydwoje , Annabell i Nicolle ze łzami w oczach podbiegły do chłopców i się w nich wtuliły. Ja również przytuliłam się do Liama. Kiedy dziewczyny sie uspokoiły powróciliśmy do oglądania filmu. Gdy film się skończył wszyscy byliśmy zmęczeni i rozeszliśmy się do sypialni. Jedynie Hazza i An spali sobno.

Xx Anabell xX


*Rano*
Rano obudziłam się z lekkim bólem głowy lecz byłam wyspana, spojżałam na zegarek była 6.45.Leniwie wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Była piękna pogoda jak na Londyn. Po chwili poszłam do kuchni zrobić sobie kawę, udało mi sie zrobić to na tyle cicho że nikogo nie obudziłam. Równie cicho z kawą podreptałam do swojego pokoju  wzięłam MP4,kawę i usiadłam na dużym parapecie, włożyłam słuchawki do uszu i póściłam piosenkę Little mix - Turn Your Face ,do tego zespołu należy Perrie. Wzięłam łyk kawy,wyjżałam przez okno które otworzyłam i zaczęłam rozmyślać. O czym.? O Harrym... Boję się że w N.Y znajdzie swoją 2 połówkę i będą razem juz na wieki. To było by dla mnie nie do zniesienia. Tak sie rozmyśliłam że nie wiadomo kiedy wypiłam całą kawę. W uszach zabramiała bardzo znana mi piosenka moich przyjaciłół, Little Things. Zamknęłam oczy i dokładnie wsłuchiwałam się w każdą zwrotkę. Gdy skończyła się zwrotka Louisa, otworzyłam oczy i ujżałam przed sobą Hazzę . Wyją mi z ucha 1 słuchawkę  i zaczął śpiewać. Gdy skończył uśmiechnęłam się do niego i zapytałam
-Od dawna tu siedzisz.?
-Nie - powiedział pokazując szereg swoich białych zębów a ja odpowiedziałam mu tym samym - a Ty od dawna tu siedzisz.? - dodał.
- A która jest godzina.?
- 9.48
- Od 7
- Dobra za godzinę spotykamy się na dole - wsał i pocałował mnie w czoło po czym kierował się w stronę drzwi.
- Ale po...
- Niespodzianka - kkrzyknął gdy był już za drzwiami. Chcąc nie chcąc wstałam z parapetu podeszłam do szafy i wybrałam jakieś ciuchy po czym udałam sie do łazienki. Wzięłam prysznic , wysuszyłam głowe pomalowałam się i ubrałam, wszystko wykonałam w 50 min i zeszłam na dół. Po drodze wzięłam swojego Białego Iphona i troche drobnych.Gdy byłam na dole zobaczyła tylko Hazzę.
- Wszyscy jeszcze śpią.?
- Nie , wszyscy poszli spędzić dzień ze swoją 2 połówką - podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek - ślicznie wyglądasz - powiedział.
- Dziękuję. - odpowiedziałam i wyszliśmy z domu , najpierw poszliśmy na spacer później do Starbucksa a na koniec przeszliśmy pod Big Benem. Bynajmniej mi się wydawal że to koniec , ale Hazz zabrał mnie jeszcze na London Eye . Gdy wjechaliśmy na samą górę wagonik się zatrzymał a Hazza objął mnie ramieniem. Był to przyjacilski gest. Niestety...

* Lotnisko*

Wszyscy ze smutkiem się żegnaliśmy , na koniec ułożyło się tak że każda dziewczyna żegnała się ze swoim chłopakiem a ja oczywiście z najlepszym przyjacielem. Pezz z zespołem leciała z Chłopcami ponieważ grały przed nimi na każdym koncercie. W końcu nadszedł czas rozstania Cała 9 ruszyła na samolot. Ja,Dani,Nick i El poszłyśmy do domu chłopców jak równiez mojego i Nickolle . Postanowiłyśmy że pooglądamy sobie romansidła i komedie. I tak minęła nam prawie cała noc.Wszystkie niewaidomo kiedy zasnęłyśmy w salonie.



____________________________________________


Hi.! Kara mis ię jeszcze nie skończyła ale mogłam usiąść do kompa na chwile więc rozdział napisany na szyybko więc przeprawszam za wszystkie błędy.! Mam napisany już następny więc powinien się niedługo pojawić ;3 Do następnego.!