Wstałam około 13 w sobotę , normalka . Zjadłam śniadanie po czym usiadłam do telewizora pooglądać programy muzyczne . 'Skakałam' po kanałach gdy nagle natrafiłam na piosenkę, która przypominała mi o tacie , zginął w wypadku samochodowym. Razem z moim przyjacielem Harrym, słuchaliśmy jej wspólnie gdyż jego tata jechał wtedy z moim.
Była to ich ulubiona piosenka,nigdy jej nie zapomnę. Powracając do piosenki, usłyszałam ją w czyimś wykonaniu Był to zespół nie znany mi, nosił nazwę One Direction. Harry... eh... Wyjechał w wieku 14 lat do Londynu bardzo przeżyliśmy rozstanie. Mój świat się zawalił, straciłam najlepszego przyjaciela od kołyski.Razem spędzaliśmy każdą wolna chwilę , każde załamanie, był mi bliższy niż moja matka. Razem chodziliśmy do klasy , Hazza przychodził po mnie zawsze do szkoły. Wszystkich przedmiotów podobnie się uczyliśmy , mi dobrze szło na angielskim i jemu też , najlepsi byliśmy z j.Angielskiego i muzyki, gdyż obydwoje mieliśmy talent do śpiewu. Gdy przestałam rozmyślać nad dawnym życiem, zaczęłam przyglądać się 5 chłopaków stojącej na scenie , w pewnym momencie otworzyłam buzię i zrobiłam wielkie oczy, nie mogłam uwierzyć w to co widzę...
_______________________________________________________________________
Mało ale to pierwszy.
Następny dodam dzisiaj albo jutro ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz